Paweł Izdebski & Kasia Mazurkiewicz | Kraków 20 stycznia 2019 | Fotorelacja

Pisanie fotorelacji ma jedną wadę. Jak już zaczynam pisać i wstawiać zdjęcia… to już wiem (dokładnie w tym miejscu), że nie da się powtórzyć chwil. Mogę zagrać ponownie koncert w tym samym miejscu, o tej samej godzinie i z tymi samymi piosenkami. Ba! Nawet mogę się tak samo ubrać. Z tym że Waszych spojrzeń, śmiechu, naszych rozmów “po” już się nie da powtórzyć. Ja też nigdy nie przywołam dokładnie tego samego szczęścia, które mnie spotkało 20 stycznia w Krakowskim Chicago Jazz Club. Zapraszam do krótkich wspominek (NA KOŃCU ZDJĘCIE GRUPOWE!) Jak przywitał nas Kraków?! Jesteście gotowi?

Niską temperaturą i… super dziwnymi miejscami. Tu z Kasią Mazurkiewicz czekamy, aż coś wyskoczy i nas pożre.

Kliknij zdjęcie, aby powiększyć

Nic nas nie zjadło, ale i tak spytałem Pana na parkingu, czy jesteśmy bezpieczni.

Kliknij zdjęcie, aby powiększyć

Jak się okazało, nie było to siedlisko Smoka Wawelskiego. Nie pozostało nam nic innego, jak tylko wybrać się na filiżankę kawy. Tym razem Kasia uczyła mnie, jak należy pić kawę przed koncertem. Okazało się, że inaczej niż na co dzień.

Kliknij zdjęcie, aby powiększyć

Poprawki w set liście i kilka anegdot, które zazwyczaj przychodzą w podróży…

Kliknij zdjęcie, aby powiększyć

Ale hola hola, trzeba zrobić soundcheck, 3.. 2.. 1… pierwsze dźwięki w Chicago Jazz Club!

Kliknij zdjęcie, aby powiększyć

Podczas koncertu w Krakowie dźwiękiem zajął się Michał Warmusz (ten sam człowiek, który rok wcześniej zaprosił nas do Krakowa na "Solvay Nocą").
Dziewczyny zadowolone, grzecznie czekają na swoich miejscach…

Kliknij zdjęcie, aby powiększyć

Ostatnie kilka minut przed wyjściem na scenę, czyli głupawka czas start.

Kliknij zdjęcie, aby powiększyć

Gramy!

Kliknij zdjęcie, aby powiększyć

Mój stróż jest ze mną na scenie :)

Kliknij zdjęcie, aby powiększyć

Wiem, że powinienem wyczyścić gitarę, ale w muzyce nie do końca o to chodzi.
Wolę grać niż sprzątać. Pocahontas (gitara elektryczna) coraz częściej pojawia się na moich koncertach, ostatnio pcha mnie w "elektryczne" granie.

Kliknij zdjęcie, aby powiększyć

Mamy mnóstwo zdjęć i nie zawahamy się ich użyć, dlatego w tej chwili nie pozostaje mi nic innego, jak wcisnąć caps locka i napisać DZIĘKUJĘ. Kraków jak zwykle przywitał mnie ultra-ciepło i czy to lato czy zima, zawsze będę wracał. Poniżej kilka zdjęć z Wami, Droga Publiczności oraz zdjęcie grupowe. Mam nadzieję, że wspólnie powspominamy kilka godzin radości, muzyki i kosmicznej atmosfery. Buziaki.

Kliknij zdjęcie, aby powiększyć Kliknij zdjęcie, aby powiększyć

A to ekipa, która zadbała, żeby wszystkim nam było dobrze. Kasia, Daria, Magda, Michał - dziękuję :)

Kliknij zdjęcie, aby powiększyć

Czas wracać.

Kliknij zdjęcie, aby powiększyć

Autorką zdjęć jest Magdalena Halicka.
/P