PAWEŁ IZDEBSKI & Kasia Mazurkiewicz w TU, Łódź - Fotorelacja | 7 września 2018

Do wszystkich obecnych na ostatnim koncercie w Łodzi! Jak mogliście!
Jak mogliście mnie tak zaskoczyć i doprowadzić do rumieńców! 7 września zagraliśmy po raz drugi z Kasią Mazurkiewicz (piano) w Łodzi, w cudownym miejscu o nazwie “TU”. I choć właścicielki zmieniły lokalizację na jeszcze lepszą, to atmosfera została, a nawet zrobiło się o wiele goręcej.

Kliknij zdjęcie, aby powiększyć

Wiecie co? Uwielbiam ten moment, kiedy na 15 minut przed rozpoczęciem słyszę dźwięk Waszych rozmów, uśmiechów i drinków zamawianych na barze. I potem wychodzimy z Kasią i widzę Wasze twarze i robi mi się gorąco. Puls się zwiększa, staję na scenie i zaczynamy pierwsze dźwięki piosenki, a Wy… w skupieniu słuchacie. Mam wielkie szczęście. Miałem wrażenie, że nie było tu przypadkowych osób, a nawet jeśli, to w ogóle tego nie odczułem. Nie wspomnę o tym, że dwa dni przed koncertem obchodziłem swoje 28 urodziny, długo czekałem na ten koncert. Nie będę ukrywał, spodziewałem się, że ktoś złoży mi spóźnione życzenia, ale Wy… przygotowaliście się o wiele lepiej ode mnie.

Kliknij zdjęcie, aby powiększyć

Zawsze, gdy jadę na swój koncert, to na dzień przed jak i w dniu koncertu - wizualizuję, zakładam najgorsze scenariusze typu - zerwie mi się struna na pierwszym utworze, będzie burza i nie będzie prądu, potknę się na schodach z ukulele, które złamie się w pół. Nic takiego się nie stało. Z ręką na sercu mogę napisać, że był to chyba mój najlepszy koncert, jeśli chodzi o klimat, atmosferę i ludzi. Sprawiliście, że ciężko mi było odszukać cień dyskomfortu czy napięcia, wydawałem z siebie dźwięki, o których nigdy nie myślałem i poczułem się przez kilka chwil wolny i najszczęśliwszy. Dla tych momentów występuję. Narkotyk.

Kliknij zdjęcie, aby powiększyć

Dziękuję Wam za obecność i mam nadzieję, że to nie był nasz ostatni raz. Ściskam najmocniej Olę, Zuzię, Mamę Oli i Zuzi, które nas zaprosiły i ugościły, Nidi i Magika za pomoc i fireshow, który uświetnił koncert, Artura, który nas nagłośnił, Piotra, który uwiecznił ten koncert i nas wszystkich, Darię, która była moim aniołem stróżem tego dnia oraz Kasię, której jestem wdzięczny za to, że przelewa swoją wrażliwość na moją muzykę i jest najlepszym przyjacielem na scenie. Widzimy się wkrótce :)

Kliknij zdjęcie, aby powiększyć

Zdjęcia: Piotr Kędzia